Archive for 2015
Życzenia świąteczne
czwartek, 24 grudnia 2015 o 02:36
Resztkowiec
sobota, 5 grudnia 2015 o 09:40
Wzór podpatrzyłam w jakiejś starej Sandrze, tylko tam była to kamizelka. Z końcowego efektu jestem zadowolona, nie przypuszczałam, że kolory tak fajnie będą ze sobą współgrały.
Ostatnio z czasem u mnie krucho, dużo obowiązków i na dzierganie czasu zostaje niewiele.
Przyjęłam ponownie od pewnej firmy budowlanej zamówienie na te rogaliki. W tym roku miałam ich zrobić nie cztery a pięć tysięcy. Na szczęście, po dwóch tygodniach pieczenia, już finiszuję.
W międzyczasie z pociętego bawełnianego szaliczka i kilku koralików, zrobiłam sobie zamotek.
Bardzo go polubiłam i dosyć często zakładam go, głównie do szarych rzeczy.
Polubiłam żakardy
niedziela, 15 listopada 2015 o 11:26
W temacie żakardów nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa i po głowie chodzą mi następne projekty, ale tym razem nie będą to już czapki.
Szary shetland
poniedziałek, 12 października 2015 o 12:33
Znowu szara włóczka szalała na moich drutach, ale mój najświeższy udzierg nie jest przeznaczony dla mnie. Dostałam zamówienie na komin dla młodego mężczyzny.
Długo szukałam odpowiedniego (męskiego) wzoru i kiedy wydawało mi się, że go znalazłam, po przerobieniu kilkunastu rzędów okazało się, iż nie trafiłam.
Dopiero trzecie podejście do komina zadowoliło mnie i mogę się Wam pochwalić końcowym efektem.
W samą porę udało mi się skończyć komin, przydał się na dzisiejszy atak zimy.
Dane techniczne:
włóczka YarnArt shetland 200g
druty nr 5
Pozdrawiam wszystkich cieplutko
Szary...
poniedziałek, 5 października 2015 o 09:01
...to mój ulubiony kolor i dominuje w mojej szafie. Można go połączyć z każdym kolorem
i chyba dlatego, jeśli dziergam coś dla siebie, to najczęściej w tym właśnie kolorze.
Ten kardigan zrobiłam już jakiś czas temu, ale dopiero dzisiaj nadarzyła się okazja,
by go sfotografować i pokazać.
tak szybko zostały przygarnięte.
Wzór swetra jest bardzo prosty: to po prostu duży prostokąt, w którym zszyłam częściowo krótsze boki, zostawiając niewielkie otwory na ręce, w okół nich nabrałam oczka i dorobiłam rękawki. Cały sweter robiony jest ściegiem, który znam od wielu lat,
ale jakoś zapomniałam o nim, znalazłam go ostatnio pod nazwą "oszukany angielski".
Jedynie rękawy robiłam podwójnym ściągaczem.
Sweter jest wygodny i cieplutki (alaska DROPSA) idealnie sprawdza się w chłodne poranki
i wieczory.
Pierwsza ...
niedziela, 13 września 2015 o 01:32
bo liczył się tylko efekt końcowy. Jestem z niego bardzo zadowolona tak bardzo,
że już następna czapka się dzierga.
Złośliwość rzeczy martwych
środa, 9 września 2015 o 06:19
Jeszcze przed złamaniem ręki przyjęłam zamówienie na cztery swetry, więc po zdjęciu gipsu, jak tylko mogłam utrzymać druty w rękach, zabrałam się za jego realizację. Poszło całkiem sprawnie, swetry skończyłam, obfociłam i wysłałam do właścicielki.
Naturalną rzeczą była chęć pochwalenia się na blogu nowymi udziergami. No i doszłam do sedna: przy przenoszeniu zdjęć z karty pamięci na komputer nacisnęłam nieodpowiedni klawisz i ...wszystkie zdjęcia zniknęły. Próbowałam je odzyskać, ale bez powodzenia.
Jakimś cudem chowało się jedno zdjęcie.
Od jakiegoś czasu zachwycają mnie wzory żakardowe, więc postanowiłam się z takim wzorem zmierzyć. Chyba nieźle mi idzie, zmykam więc do roboty.
Od czegoś trzeba zacząć
sobota, 15 sierpnia 2015 o 22:47
A takie plany miałam!
środa, 27 maja 2015 o 08:10
Skorzystałam z promocji na włóczki Dropsa, zrobiłam sobie spory ich zapasik, nawet zaczęłam robić dla siebie sweter, w głowie mnóstwo pomysłów na następne. Wszystko świetnie szło zgodnie z planem aż do niedzieli 17 maja.
Wystarczył jeden upadek podparty ręką, prawą ręką i wszystko się zmieniło: wieoloodłamowe złamanie nasady dalszej prawej kości promieniowej z przemieszczeniem.
Dwukrotne składanie ręki nie przyniosło pożądanych efektów, operacja okazała się konieczna.
Chodzę teraz koło moich moteczków, oglądam je, miziam, przekładam i szlak mnie trafia, że nic więcej nie mogę z nimi zrobić. W piątek dowiem się jak długo będę musiała mieć rękę w gipsie,ale chyba do końca czerwca. Jak ja przetrwam!!!
Dobrze, że mam spory stosik książek i kilka pudełek puzzli po 1000 i więcej elementów, więc może jakoś przetrwam.
Wariacja w kolorze mięty
czwartek, 7 maja 2015 o 08:04

Długo przymierzałam się do jego wydziergania. Znalazłam odpowiednią włóczkę i zabrałam za robotę. Nie obeszło się bez komplikacji: najpierw był za szeroki, potem za krótki z tyłu, więc kilka razy prułam po kawałku, w między czasie uznałam,że fajniejszy będzie bez rękawów. W końcu udało mi się go skończyć i tak wygląda ostateczna jego wersja.
Bardzo podoba mi się nierówna grubość włóczki, przez to faktura robótki jest bardzo ozdobna, miejscami prześwitująca, a w innych miejscach gruba i mięsista.
Włóczka to Nako Venus 55% bawełna; 45%akryl; 5% poliamid, 125m/50g, zużyłam prawie 7 motków, robiłam na drutach nr 5.
W maju w internetowych pasmanteriach na wszystkie dropsowe włóczki z dodatkiem wełny jest 35% promocji. Skorzystałam z niej i właśnie dzisiaj przyszła do mnie paczka z włóczkami.
Dopadła mnie...
niedziela, 19 kwietnia 2015 o 00:52
...niemoc twórcza. Aż trudno mi samej w to uwierzyć.
Niby zapas wełenek mam dosyć spory, ale weny twórczej, niestety, brak. Nie tak zupełnie odrzuciło mnie od drutów, coś tam wieczorami dłubię, ale bez entuzjazmu. Jakoś ostatnio poczułam miętę do włóczek w tym właśnie kolorze i wszystko, co mam na drutach jest miętowe.
Nie mogę się doczekać, kiedy zakwitną tulipany, to moje ulubione wiosenne kwiaty.
Myślę, że już w przyszłym tygodniu będę mogła podziwiać ich niewątpliwą urodę.