Coś do przytulania

wtorek, 13 września 2016



Kiedyś musiał być ten pierwszy raz. 
Długo wzbraniałam się przed dzierganiem przytulanek dla maluchów i nie tylko. 
Aż wreszcie zmusiła mnie do tego po trosze potrzeba, 
a po trosze chęć spróbowania czegoś nowego
 i były to jedyne projekty, które udało mi się wydziergać  podczas wakacji. 

Przedstawiam Wam misie dwa i pasiastą żyrafę.  








Przytulanki tak szybko pojechały do swoich "opiekunów", że nie zdążyłam zrobić lepszych zdjęć.

Wreszcie czasu mam sporo i stosik pięknych moteczków jest pokaźny, które aż się proszą, 
by je spożytkować. Niestety, muszą one trochę poczekać, bo przyplątało mi się zapalenie ścięgien prawego nadgarstka (tego, co przed rokiem był złamany). Przez kilka tygodni muszę usztywniać nadgarstek, więc robienie na drutach odpada. Próbowałam dziergać, mimo zakazu ortopedy, ale skończyło się to nasileniem bólu i całkiem sporym obrzękiem.  
I po co mi to było?  
Tymczasem zostało mi zaglądanie na Wasze blogi i podziwianie tego, co zeszło z Waszych drutów.

Do następnego wpisu, mam nadzieję, że niedługo
Marta

I po wakacjach...

czwartek, 1 września 2016



Bardzo pracowite to były wakacje! Niewiele czasu miałam na relaks z drutami.
 Teraz staram się to nadrobić i dziergam jak szalona kilka rzeczy jednocześnie.
 Ale o tym innym razem.
Jeszcze w czerwcu zrobiłam dla siebie sukienkę z bambusa, 
która idealnie sprawdziła się tego lata.  







Sukienkę robiłam od góry bezszwowo podwójna nitką. Inspiracją był wzór sukienki z katalogu Dropsa nr 167, jednak trochę go zmodyfikowałam, jedynie ażurowe motywy pozostały bez zmian. Nie taliowałam jej, od pachy  dodawałam oczka, by sukienka poszerzała się od góry,  była luźna i wygodna. Udało mi się osiągnąć zamierzony efekt  i z sukienki jestem bardzo zadowolona.

Dane techniczne:
wzór: Beach Date by Drops Design 
włóczka: Bamboo Fine Alize kolor ecru ok. 500g
druty nr 5   


Tymczasem lecę korzystać jeszcze ze słońca i pięknej pogody. 
Pozdrawiam wszystkich
Marta







Liliowce z mojego ogródka

piątek, 15 lipca 2016


W lipcu w moim ogródku królują liliowce. 
Zachwycają kolorami, uwodzą pięknym zapachem.

Zgromadziłam w moim małym ogródku ponad dwadzieścia odmian i ciągle mam apetyt na kolejne. Niektóre zadomowiły się już na dobre, tworzą spore kępy i zachwycają obfitością kwiatów, inne pojawiły się niedawno i nieśmiało pokazują swój urok pojedynczymi kwiatami.

Zapraszam do obejrzenia mojej kolekcji.






















To jeszcze nie koniec moich liliowców, kilku nie udało mi się sfotografować, bo ilekroć byłam na działce, to nie kwitły. 

Pozdrawiam wszystkich, udanego weekendu życzę 
i do następnego 
Marta

Jak przetrwać upały?

czwartek, 23 czerwca 2016


Nie lubię takiej pogody, jaka od kilku dni panuje, źle znoszę takie upały! 
Optymalna temperatura dla mnie to 23-25 stopni.
Jak więc radzę sobie w takie upały? Przedpołudnia spędzam na działeczce, gdzie mam dużo cienia i korzystam z przyjemnego chłodu. Wtedy pielęgnuję i podziwiam moje kwiatki, przy okazji pstrykam fotki, by uwiecznić ich piękno.








Popołudnia spędzam w domu, 
zaprzyjaźniłam się już z wentylatorem i on dba o mój komfort termiczny.
Wypijam przy tym ogromne ilości wody z cytryną i miętą i da się wtedy żyć.


Mogę wtedy z przyjemnością dziergać. Na drutach mam dwa projekty: szary sweter z Nepalu dla syna i piórkowy sweterek dla mnie.




Piórkowy właśnie został spruty, bo okazał się być za wąski.

A jak Wy radzicie sobie z upałami?

Miłego weekendu Wam życzę
Marta
  

Spacerkiem po...

czwartek, 9 czerwca 2016


Dreźnie












Berlinie












i Poczdamie 











Wycieczka była bardzo udana, pogoda dopisała, deszcz padał tylko podczas przejazdu autokarem lub w nocy.  Wrażenia niezapomniane, tylko nogi pod wieczór odmawiały mi posłuszeństwa. Program wycieczki był bardzo obszerny, a cztery dni, to za mało, żeby wszystko zobaczyć. 
Największe wrażenie zrobiło na mnie Drezno i wiem na pewno, że jeszcze tam wrócę.
Jeden dzień to mogłabym spędzić tylko w Zwingerze i Galerii Drezdeńskiej, a ja tyle czasu miałam na zwiedzanie całego miasta. 
Wszędzie remonty i odnawianie zabytków, więc trudno było zrobić zdjęcie, by nie było na nim dźwigu, parkanu, czy jakiegoś rusztowania.  
Wróciłam strasznie zmęczona, ale wystarczyły dwa dni, by się zregenerować i nabrać ochoty do działania. Już planuję kolejną wycieczkę i chyba będzie to Praga. 

Dzisiaj przyszła paczka z dropsowymi włóczkami, więc druty pójdą w ruch, bo już za nimi tęsknię, a jak wiecie "dzień bez drutów, to dzień stracony".

Pozdrawiam wszystkich
Marta