Liliowce z mojego ogródka

piątek, 15 lipca 2016


W lipcu w moim ogródku królują liliowce. 
Zachwycają kolorami, uwodzą pięknym zapachem.

Zgromadziłam w moim małym ogródku ponad dwadzieścia odmian i ciągle mam apetyt na kolejne. Niektóre zadomowiły się już na dobre, tworzą spore kępy i zachwycają obfitością kwiatów, inne pojawiły się niedawno i nieśmiało pokazują swój urok pojedynczymi kwiatami.

Zapraszam do obejrzenia mojej kolekcji.






















To jeszcze nie koniec moich liliowców, kilku nie udało mi się sfotografować, bo ilekroć byłam na działce, to nie kwitły. 

Pozdrawiam wszystkich, udanego weekendu życzę 
i do następnego 
Marta

Jak przetrwać upały?

czwartek, 23 czerwca 2016


Nie lubię takiej pogody, jaka od kilku dni panuje, źle znoszę takie upały! 
Optymalna temperatura dla mnie to 23-25 stopni.
Jak więc radzę sobie w takie upały? Przedpołudnia spędzam na działeczce, gdzie mam dużo cienia i korzystam z przyjemnego chłodu. Wtedy pielęgnuję i podziwiam moje kwiatki, przy okazji pstrykam fotki, by uwiecznić ich piękno.








Popołudnia spędzam w domu, 
zaprzyjaźniłam się już z wentylatorem i on dba o mój komfort termiczny.
Wypijam przy tym ogromne ilości wody z cytryną i miętą i da się wtedy żyć.


Mogę wtedy z przyjemnością dziergać. Na drutach mam dwa projekty: szary sweter z Nepalu dla syna i piórkowy sweterek dla mnie.




Piórkowy właśnie został spruty, bo okazał się być za wąski.

A jak Wy radzicie sobie z upałami?

Miłego weekendu Wam życzę
Marta
  

Spacerkiem po...

czwartek, 9 czerwca 2016


Dreźnie












Berlinie












i Poczdamie 











Wycieczka była bardzo udana, pogoda dopisała, deszcz padał tylko podczas przejazdu autokarem lub w nocy.  Wrażenia niezapomniane, tylko nogi pod wieczór odmawiały mi posłuszeństwa. Program wycieczki był bardzo obszerny, a cztery dni, to za mało, żeby wszystko zobaczyć. 
Największe wrażenie zrobiło na mnie Drezno i wiem na pewno, że jeszcze tam wrócę.
Jeden dzień to mogłabym spędzić tylko w Zwingerze i Galerii Drezdeńskiej, a ja tyle czasu miałam na zwiedzanie całego miasta. 
Wszędzie remonty i odnawianie zabytków, więc trudno było zrobić zdjęcie, by nie było na nim dźwigu, parkanu, czy jakiegoś rusztowania.  
Wróciłam strasznie zmęczona, ale wystarczyły dwa dni, by się zregenerować i nabrać ochoty do działania. Już planuję kolejną wycieczkę i chyba będzie to Praga. 

Dzisiaj przyszła paczka z dropsowymi włóczkami, więc druty pójdą w ruch, bo już za nimi tęsknię, a jak wiecie "dzień bez drutów, to dzień stracony".

Pozdrawiam wszystkich
Marta